O autorze
Michał Rapcewicz (10 marca 1982 rok) Moja przygoda z końmi zaczęła się na plaży w Sopocie, gdzie po raz pierwszy wsiadłem na konia. Miałem wtedy 6 lat, ale do dziś pamiętam ten moment. W wieku 9 lat trafiłem do SO Książ. Nie odrazu siadłem w siodło ujeżdżeniowe. Przez ponad 4 lata trenowałem skoki i WKKW. Dressage wymyśliłem sobie już jako nastolatek. Pierwszy prawdziwy kontakt z ujeżdżeniem miałem w K.J. Celbant, gdzie przez kilka ładnych lat trenowałem pod okiem Anny Bienias. Moim pierwszym koniem GP był Cyprys - koń profesor i wspaniały kumpel. Później była Arteria i wreszcie Randon (Czuwaj sp. - Rafa sp. po Fanimo KWPN), który pojawił się po śmierci Cyprysa (Cyprys umarł w szpitalu na kolkę). Razem z Randonem 3-krotnie wywalczyliśmy złoty medal Mistrzostw Polski (w latach: 2007, 2008 i 2009) i w 2008 roku pojechaliśmy na Olimpiadę (Pekin, 2008r.), którą wymarzyłem sobie jeszcze jako dziecko. Po tym, jak udało mi się zagrać z Randonem na Mistrzostwa Świata, wyjechałem do Holandii, do trenera Sjefa Jansena.

Nowe hobby? - tenis!

natemat.pl
Dzień dobry! :) Przepraszam za milczenie na blogu, ale są przygotowania do IO i związany z tym stres. Jak pewnie wszyscy wiedzą niedawno nasza Agnieszka Radwańska doszła do finału Wimbledonu, oglądałem jej zmagania dokładnie aż od rozpoczęcia zawodów.

Podczas takowego oglądania zakochałem się w tym sporcie, i co? I zacząłem trenować :) Bardzo mi się to spodobało. Może kiedyś zamienię konie na rakietę? Nie, nigdy w życiu! Bardzo podziwiam Agnieszkę za to, co robi, jaki piękny sport uprawia i jak daleko zaszła. W dziedzinie tenisa jest moją idolką. Osiągneła tyle w tenisie, o czym ja zawsze marzyłem (i marze) w jeździectwie: aby ktoś znikąd nagle zaistniał, aby spełniać dziecięce marzenia. Niedługo Olimpiada, bardzo się stresuję, ale pocieszające jest to, że może zobaczę na niej Agnieszkę? Byłoby świetnie! :) Myślę że łączy nas jedna wspólna cecha: determinacja w dążeniu do celu.
Trwa ładowanie komentarzy...