IO Londyn - ostatnie z Randonem

Kiedy leciałem do Londynu, patrząc w okno przypominało mi się jak byłem małym chłopcem, jak marzyłem jechać na Olimpiadę a tu co? Jechałem już drugi raz ! Od środka przepełniało mnie szczęście i radości no bo w końcu, jachałem na Olimpiadę - mam nadzieję że nie ostatni raz.

Niestety ostatni raz z Randonem..., tę Olimpiadę dedykuję mu, to dzięki niemu po części osiągnąłem sportowy sukces. Wierzę że za rok też pojadę na Olimpiadę. Jeżeli już jesteśmy przy temacie wiary, mam do was małe przesłanie : abyście wierzyli w siebie ! w swoje marzenia, cele. Naprawdę cel uświęca środki. Ja jako mały chłopiec uwierzyłem , marzyłem i teraz jestem kim chciałem być.
W najbliższym czasie będzie kolejny artykuł tym razem o ojcu Randona - Czuwaju - to taka mała zapowiedź ;)
Trwa ładowanie komentarzy...