Piątek na Cavaliadzie

Dzisiejszy dzień spędziłem bardzo intensywnie. Konkurs na Rappe, rozmowa z dziennikarzem z TVP Warszawa (powinna być wyemitowana jutro) i pierwsza w życiu prelekcja dla 70-osobowej grupy słuchaczy!

Prawdę mówiąc mam nadzieję, że Katarzyna nie będzie miała mi za złe, że Rappe, który towarzyszył mi podczas kręcenia materiału dla telewizji, zjadł prawie wszystkie marchewki swojego kumpla z czworoboków - Ekwadora :D Podczas rozmowy opowiadałem jak rozpoczęła się moja przygoda z jeździectwem oraz starałem się zachęcić do jazdy konnej. Moim zdaniem jest to sport dla każdego! Jednak tak naprawdę nie to było punktem kulminacyjnym dzisiejszego dnia. Przed wejściem na salę wykładową, na którą przybyło około 70 osób byłem bardzo zestresowany... Temat prelekcji dotyczył różnic między niemiecką a holenderską szkołą jazdy, ale w rzeczywistości rozkręciłem i wyluzowałem się dopiero podczas dyskusji jaka wywiązała się po wykładzie. Zdaję sobie sprawę z tego jak kontrowersyjną osobą jestem i przewidywałem, że padnie kilka pytań o rollkur. Nie myliłem się :D Mam nadzieję, że wypowiedziałem się dość jasno i klarownie na ten temat. Reasumując, rollkur nie jest metodą treningową dla amatorów! Jak to precyzyjnie określiła Dorota Urbańska - rollkur stosowany przez laików jest niczym brzytwa w rękach małpy. Osoby, które nie mają pojęcia o rollkurze oraz ci, którym wydaje się, że to pojęcie mają, ponieważ obejrzały kilka nagrań na youtube, mogą wyrządzić nieodwracalne szkody dla końskiego zdrowia. Wierzę w to, że zdołałem odpowiedzieć na zadane mi pytania i rozwiać wszystkie wątpliwości słuchaczy, którym bardzo dziękuję za przybycie na mój wykład! Mam nadzieję, że ta prelekcja nie była moją pierwszą i jednocześnie ostatnią :)!
Trwa ładowanie komentarzy...